Mimo że w kalendarzu już od kilkunastu dni grudzień, za poznańskimi oknami wciąż szaro, ponuro, deszczowo i smutno. Śnieg gości tu najwyżej przez kilka godzin, a później szybko znika, zamieniając chodniki i parkowe ścieżki w błotnisty tor przeszkód. W poszukiwaniu prawdziwej śnieżnej zimy i świątecznego klimatu postanowiliśmy wybrać się do Karpacza.

Tylko kilka godzin jazdy samochodem dzieli Poznań od bajkowej górskiej scenerii Karkonoszy. Żal byłoby z takiej możliwości nie skorzystać. A że jeszcze nigdy nie byliśmy z Fuksem w górach, postanowiliśmy udać się na pierwszą, zimową, górską eskapadę i sprawdzić, jak Fuks odnajdzie się w takim klimacie.

Zatrzymaliśmy się w centrum Karpacza, które przywitało nas śniegiem i mrozem, pomimo że przez całą drogę na południe Polski lał deszcz. Fuks na śniegu wreszcie poczuł się w swoim żywiole, jak na psa północy przystało. Idealnie wtopił się w górską scenerię i już od pierwszego dnia stał się atrakcją Karpacza, więc zaczepkom, pogawędkom z turystami i głaskaniu nie było końca.

Szaleństwom na śniegu pewnie nie byłoby końca, gdyby nie mały wypadek, przez który Fuks wrócił do domu z pamiątką z gór – zabandażowaną łapką. Na szczęście mała kontuzja szybko się goi, a my planujemy już kolejny wypad w góry.

Fuks zwiedza Karpacz
FUKS ZWIEDZA: Karpacz
5 (100%) 2 votes